Strona:PL Kraszewski - Dziennik Serafiny.djvu/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


, z tą Bomburry zostawić nie chce... Zdaje mi się i Baron nam towarzyszyć będzie... Pieniędzy tego roku ani Mama ani on podobno niema wiele... Po naradzie napisano do Wujcia, ale na nim mała nadzieja. Opiekun powiada, że jeśli ta zawiedzie, on gotów jest pożyczkę zaciągnąć, bo Mamy zdrowie droższe nad wszystko...
Wysłano umyślnego do Wujcia, byleby go w domu znalazł. Baron powiada, że musi być, bo same zasiewy wiosenne, a on ich zwykł pilnować...



Dnia 14. Kwietnia.

Wieczorem dziś powrócił posłaniec od tego nieznośnego Krezusa... Przyniósł odpowiedź, jakiej się można było spodziewać... Napisał najnieprzyzwoitszy list w świecie, szyderski, obrzydliwy, tak że Mama w passji podarła go i rzuciła w komin, a ja przez ciekawość pozbierałam kawałki...
Zupełnie to do niego podobne! Żartobliwie, nielitościwie, zbył Mamę, donosząc, że przez samą troskliwość o jej szacowne zdrowie, pieniędzy na tę podróż pożyczyć nie może, będąc przekonanym, iż wody Karlsbadzkie służyć jej nie mogą, gdy po pięcioletniem powtarzaniu nie uzdrowiły. A że są bardzo