Strona:PL Kraszewski - Dziennik Serafiny.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


moją pronuncjację, bo byłoby prawdziwem nieszczęściem, gdybym ją straciła... Zaraz pierwszego wieczora wyłożyła cały plan, wzięła mnie na egzamin, którego jej nie dałam z sobą robić, i chciała objąć rządy nademną...
Ale bardzo przepraszam! Mama na to nie pozwoli... języka się będę uczyć, nic więcej... Powiedziałam jej to otwarcie... Zmilczała... Gdybym w pierwszych chwilach zawojować się jej dała, nigdybym się już od niej uwolnić nie potrafiła. Zdaje mi się zresztą, że nie powinna się za to gniewać, iż część dnia mieć będzie wolną... Nazajutrz, gdy ja byłam u Mamy, pozwoliła sobie wejść do mojego pokoju, zrewidowała mi książki... szczęściem, że romanse były pod kluczem, i wniosła iż sama wybierać mi będzie lekturę... Mama zmilczała... Croyes y et buvez de l'eau! Ja żadnej nie ścierpię tyranji.



Dnia 12. Kwietnia.

Niepotrzebniem się tak przestraszyła tą Angielką, zyskuje na bliższem poznaniu. Zdaje się, że w pierwszych chwilach próbowała nas tylko i taką się gorliwą okazać chciała, a przekonawszy się, iż to