Strona:PL Kraszewski - Dziennik Serafiny.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Mebli od lat sześciu nie odświeżano, Mama z każdym groszem się liczy, i teraz we Lwowie więcej nad cztery suknie i jedną narzutkę koronkową kupić nie mogła.



Dnia 4. kwietnia.

Na wsi nie bardzo jest czem dziennik zapełnić.. Wiosna, która się bardzo wczesną i ładną obiecywała, popsuła się... błoto okrutne i pustki w Sulimowie, jeden tylko baron Herman wiernie nam dotrzymuje towarzystwa. Na pensji bardzo mi Józia zachwalała romanse pani Sand, poszłam wczoraj umyślnie do biblioteki i znalazłam całą pułkę niemi zastawioną. Zaczęłam czytać Lelią... Zawiodłam się na niej... Takie to jakieś rozgorączkowane... Czyżby w istocie tak ludzie kochać mogli? Ale to być nie może... Co za przyjemność tak się męczyć? Ja sobie jakoś inaczej i weselej świat wyobrażam. Prawda, że mi Opatrzność dała Mamę, na którą patrzę, umiejącą tak wszystko brać chłodnie i rozumno. Żeby się tak zakochać, tak oszaleć! Niech Bóg broni...
Lelia mnie nudzi... Zajrzałam do kilku innych powieści... ale ich czytać nie mogę... ziewam i drzemię... Sto razy wolę te zabawne romanse, które Ma-