Strona:PL Konstanty Piotrowski-List heloizy do abelarda.pdf/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Tam cię skryię, gdzie pamięć Abelarda droga,
Żyie dotąd z obrazem połączona Boga.
Ale iakiem uczuciem napełniam tę kartę?
Com napisała, łzami niech będzie zatarte.
Ah! próżne są łzy moie, walka moia próżna,
Silnym serca skłonnościom czyż oprzeć się można?

Groźne mury! o których posępne sklepienia,
Codzień się obijaią głosy udręczenia!
Ołtarze Naywyższego! Aniołów obrazy!
Marmury!; starte memi kolanami głazy;
Kiedy dotąd występnym goreię płomieniem,
Czemuż iak wy nieczułym nie iestem kamieniem?
Groby! gdzie tyle razy zalawszy się łzami,
Jęczałam otoczona umarłych cieniami,
Niezmienia serca mego ta posępność wasza;
Ni ta łza nieszczęśliwych ogniów nieprzygasza.

Ty! którego me usta z drzeniem nazwać śmieią,
Abelardzie! ty moia ostatnia nadziejo!
Miłość z tobą, iak lube przynosi roskosze!
Bez Ciebie, same srogie męczarnie ponoszę!
Nieszczęsna Heloiza chcąc ulżyć boleści,
Czasem mniema że ciebie na swem łonie pieści;
Lecz niedługo się cieszę tym wdzięcznym obrazem,
Staią mi na umyśle wszystkie ciosy razem;
Postrzegam w oczach twoich cierpienia wyryte,
Czoło wiekiem zorane, i kirem okryte.
W tęsknocie i boleściach, ciche pędząc lata,
Żyiesz w cieniu ołtarzy nieznany od świata.