Strona:PL Konstanty Piotrowski-List heloizy do abelarda.pdf/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ah! tam i żona twoia ięczy, tam łzy leie,
Tam grzebać musi miłość, chwałę, i nadzieie.

Napisz do mnie, day ulgę smutkóm i cierpieniu,
Niech westchnienie, odpowié czułemu westchnieniu.
Wszak ni ludzie, ni losy niemogą nam wzbronić
Téy bolesnéy roskoszy, ięczeć i łzy ronić;
Każdy twóy wyraz, martwe nadzieie ożywi;
Znaydziemy udział szczęścia, choć się los przeciwi:
Dar pisania od niebios tym końcem nadany,
Żeby leczył miłości doymuiące rany.
Pismo karmi uczucia, tkliwe związki stęża,
Tęsknotę oddalenia, i smutki zwycięża.
W niem się serce otwiéra.... miłość nieszczęśliwa
Z roskoszą swe taiemne boleści odkrywa.
List kochanka tkliwego kogoż nieporusza?
Tam w nieczułym papierze żyie i tchnie dusza.

O! dniu pełen słodyczy! o miłe wspomnienie!
Kiedyś w mém sercu niecił miłości płomienie;
Wtenczas twe oczy, blaskiem łagodnym świeciły,
Na twém pieszczoném łonie niknęły me siły;
Myślałam, żeś podobną Aniołóm miał postać;
Błąd to był, lecz iak słodko w takim błędzie zostać.
Gdyś wielkość Boga usty wdzięcznemi opiewał,
Zdało mi się żeś nieba swym głosem zdumiewał.
Ah! prędko potrafiłeś w sercu wzbudzić tkliwość;
Przy twych lubych powabach, zniknęła wstydliwość.
Kochaiąc cię, miłości poznałam pieszczotę;
Poświęciłam niewinność tę naydroższą cnotę.