Strona:PL Konopnicka Maria - Poezje 03 dla dzieci i młodzieży.djvu/074

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Bociek, to on długo żyje.
Nikt go nigdy nie zabije,
Bo on dobry ptak! I z koła
Tak klekocze i tak woła,
Że to niby niema strachu,
Bo on nam pilnuje dachu!

A pod dachem, to znów siada
Jaskółeczka czarna rada,
Co tam gniazdko ma u góry —
A tu kot się patrzy bury...
To kocisko, to niecnota...
Ja nie kocham wcale kota!

Ja mu wcale nie dam mięska,
Ani trochy! ani kęska!
A jak mi się co zostanie,
To dla Brysia na śniadanie.
Bryś jest w budzie i ujada
Na brzydkiego we wsi dziada.

A ten dziad, to jest ubogi.
Kij ma zamiast jednej nogi.
Śpiewa pieśnie i pacierze,
I do torby dzieci bierze,
Ale tylko te paskudne,
Co to beczą i są brudne!

Mnie nie wezmą w torbę dziady...
Nawet-by nie dały rady!