Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu T. 2.djvu/213

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wiado trzecio. — Dziś idem nieprec, bo ino tu do Słodyckow po jednego, ale tego muse obiesić, bo je straśnie twardy. Ale mom casu dość uporać sie ś nim, bo dopiéro po połedniu.
Ubośkały sie, bo tej za Siéchłe straśnie pilno było i posły dwie, a jedna została: przisła, zawiesiéła se kose na kaplicy, siadła na brzysku i gwarzi se sama do sobie:
E cos ta im!... Z babami to nima telej roboty... poharcy, poharcy i jus po niej, ale chłop! Tym fajcyskiem przejdziony cały — tén sie siepie...
Usiedziała na kwile, wziena kose i posła pomału ku Słodyckom, kie sie juz dobrze ozwidniéło, a Pudras za niemi kieniekie du domu, bo sie mu juz i odpustu odniekciało, tak go przejeny.
W drugi dzień słychno: w Polanak na Groniu umarła staro Janickula, za Siéchłem Budzowa Maryna, co dawno za