Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu T. 2.djvu/181

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gdzieś w jeziorze utopione kołysze się na wodnem szkle, przesuwa się po wodnej ćmie — echo rozdzwonione... z fujery.
Dziwny juhas oczy dźwiga, tańcujące widma ściga, co lecą het nad Tatrów grzbiet — migotlejące, rozdzwonione — z fujery...
Rodem był ze Skrzypnego, zwał się Jantek Kudłac, do nich się nazywało do Kułaski, co była Ludźmiérzanka, matka, z pode Tetmajerowskiego dworu, a juhasował w Pańszczycy. Owce pasł.
Hej! Kiedy wyszedł w turnie!... Kiedy wziął grać!... Fujerę miał godną, długą! Widziało się, że góry słuchają, że kosodrzewina słucha, że stawek w Pańszczycy i w Pięciu Stawach stawów pięć szkli się od dźwięku. To było granie. Kiela światu byś zeseł, takiego byś drugiego nie słysał! Co ta Jasiek Muzyka był ku niemu! Za nic nie stał!
I one, te widma, co popod turnie sie-