Strona:PL Kazania sejmowe (1924).djvu/63

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Cóź będzie po waszych sejmach, które tylo samy na oddalenie i leczenie przygód i złych razów rzpltej wam zostały, jeśli z różnymi wiatry i niestwornemi myślami na nie się zjedzicie? Doznaliście i tego roku, co wam i ojczyźnie miłej pomogły! I owszem, sejmy, które wam były lekarstwem na wszytki rzpltej choroby, w jad się wam obróciły, bo na nich więcej niezgód i odrażenia myśli jeden od drugiego i stanu od stanu przyczyniacie. Na nich się buntowania i sedycye rodzą, z nich z więtszem rozwaśnieniem wyjeżdżacie, niźli przyjeżdżacie. I tak sejmy, na ukrzepczenie zgody i miłości spólnej braterskiej uczynione, na zapalenie rozterków służą. Toć ich już lepiej nie składać, jeśli takich niespokojnych serc i myśli nie złożycie, a do świętej zgody nie przystąpicie. A bez sejmów jako o sobie radzić macie? Niełacno się domyślić, ażby z przykrą i niebezpieczną odmianą wszytkiego.

Zatem, uchowaj Boże, domowe wojny powstać mogą, które nade wszytkie nieszczęścia królestw nażałośniejsze są i upadek domu wszytkiego i spustoszenie za sobą ciągną, jako sam Pan mówi[1]. Co się Sychimitom z Jeroboamem przydało. I wszyscy poginęli z obu stron, i sami się spoinie gryząc pogryźli i pomorzyli, jako

  1. Judic. 9.