Strona:PL Kazania sejmowe (1924).djvu/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Apostoł powiedzał[1]. W takiej samej wojnie i zwycięstwo złe i przegranie nie dobre. Na takiej jeden łaskawszy hetman, staczając bitwę, z sąsiady, do swego żołnierstwa mówił: szanujcie braciej; a drugi okrutniejszy w twarzy trafiać im kazał i wygrał nieszczęśliwe ze krwie braterskiej wygranie. Do tego domowe waśni i niezgody przywodzą! Od których dla Boga uciekajcie, a serca, na braty zawaśnione, składajcie, póki do więtszej furyej nie przyidziecie.
Nastąpi postronny nieprzyjaciel, jąwszy za wasze niezgodę i mówić będzie: „rozdzieliło się serce ich, teraz poginą“; — i czasu tak dobrego do waszego złego, a na swoje tyraństwo pogodnego, nie omieszka. Czeka na to ten, co wam źle życzy, i będzie mówił[2]: Euge! Euge! Teraz je pożerajmy, teraz pośliznęła się noga ich, odjąć się nam nie mogą.

I ta niezgoda przywiedzie na was niewolą, w której wolności wasze utoną i w śmiech się obrócą i będzie jako mowi Prorok[3]: sługa równo z panem, niewolnica równa z panią swoją i kapłan z ludem i bogaty z ubogim i ten, co kupił imienie, równy z tym, co przedała. Bo wszyscy z domy i zdrowiem w nieprzyjacielskiej ręce stękać będą, poddani tym, którzy ich nienawidzą.

  1. Galat. 5.
  2. Psalm. 34.
  3. Jsa. 1.