Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 04.djvu/062

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Stateczność Jego, tarcz i puklerz mocny, * Za którym stojąc, na żaden strach nocny, na żadną trwogę, ani dbaj na strzały, * Któremi sieje przygoda w dzień biały.

Stąd wedle Ciebie tysiąc głów polęże, * Stąd drugi tysiąc Ciebie nie dosięże; * Miecz nieuchronny, a Ty przecie swemi * Oczyma ujrzysz pomstę nad grzesznymi.

Iżeś rzekł Panu: Tyś nadzieja moja, * Iż Bóg najwyższy jest obrona twoja; * Nie dostąpi cię żadna zła przygoda, * Ani się znajdzie w domu twoim szkoda.

Aniołom Swoim każe cię pilnować, * Gdziekolwiek stąpisz, którzy cię piastować * Na ręku będą, abyś idąc drogą, * Na ostry kamień nie ugodził nogą.

Będziesz bezpiecznie po żmijach zjadliwych * I po padalcach deptał niecierpliwych, * Na lwa srogiego bez obrazy wsiędziesz * I na ogromnym smoku jeździć będziesz.

Słuchaj, co mówi Pan: kto mnie miłuje, * A ze mną sobie szczerze postępuje, * Ja go też także w jego każdą trwogę * Nie zapamiętam i owszem wspomogę.

Głos jego u Mnie nie będzie wzgardzony, * Ja z nim w przygodzie, ode mnie obrony * Niech pewien będzie, pewien i zacności, * I lat sędziwych i mej życzliwości.





PIEŚŃ  5.


Straszliwego Majestatu Panie! * Za me grzechy płakać łez nie stanie, * Jam stworzenie Twe wyro-