Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 03.djvu/196

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wiwat, wiwat! wielka ochota, gdy Bóg nieba otworzył wrota: * Nieskończone radości, gdy Bóg w Swojej miłości, * Piekło zawojował i czarta przykował, * O szczęśliwa niebios roboto!

Wiwat, wiwat! bądźmy weseli, gdy są w piekle owi Anieli, * Których pycha zepchnęła, człowieka wywyższyła, * Do rajskiej wieczności, pokój na nizkości, * Wiwat, wiwat! bądźmy weseli!





PIEŚŃ  186.


Wspaniałości niezmierzonej, * I dobroci nieskończonej, * Żłób nam widowisko otwiera: * Tu miłość mdleje, * Ogień ziębnieje, * Tu Bóg w spocznieniu, * Słowo w milczeniu, * Tu Nieśmiertelny, * Rodzi się śmiertelny.

Skrzydlaste, co Go wznaszają * Wiatry, tu Go przerażają, * Światłość prawdziwą noc pokrywa: * By dwa słoneczka, * Płaczą oczeczka, * Lice kochane, * Łzami oblane, * Drżą Niemowlątka, * Członeczki Dzieciątka.

Którego objąć nie może * Ziemia, niebo, w swym przestworze, * Szczupłe przyodziewa powicie: * Za dwór niebieski, * Ma zły chlew wiejski, * Co za pokrycie, * Śnieg mży na Dziecię, * Mróz srogi ściska, * Wiatr się zewsząd wciska.

Ten, co ziemi okrąg stworzył, * I ogrom nieba założył, * Nie znalazł skłonienia na świecie: * Nieba Mieszkaniec, * Tu jest Wygnaniec; *