Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 03.djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mdłe serca, łzy osusz na oku, * I wzmocnij stopy w chwiejącym się kroku. * W mgłach i ciemnościach prowadź nas bezpiecznie. * Po trosk i płaczu i cierniów płaszczyznie: * Karz i doświadczaj, byśmy potem wiecznie * W niebieskiej z Tobą spoczęli ojczyźnie.





PIEŚŃ  122.


Pastuszkowie bracia, cóż to za nowina, * Jakaś się nam w szopie zjawiła, Dziecina: * Nuże, nuże i wy też nie leżcie, * A na takie nowiny, nie czekając godziny, * Do szopy pospieszcie.

Przyszedłszy do szopy, oglądałem Dziecię, * Jakiegom też nigdy nie widział na świecie; * Nuże, nuże, uderzmy tu czołem, * Kiedy widzę, że tego, jako Pana swojego, * Wita osieł z wołem.

Musi to być Bogiem prawdziwym to Dziecię, * Którego Anieli tak sławią po świecie: * Nuże, nuże, biegajmy do szopy, * A drudzy też za nami, z nowymi okrzykami, * Niech spieszą do szopy.





PIEŚŃ  123.


Pastuszkowie ze snu powstali, * Aby swego Stwórcę poznali, * Słysząc Anielskie pienie, * Że Bóg przyszedł na ziemię, * Trzody opuszczali, do szopy biegali, * Małemu Dzieciątku nowe pieśni grali, * Złożonemu w żłobie.

Leżysz w żłóbeczku, mój Panie, * W pieluszkach powity na sianie, *