Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 03.djvu/130

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


bydlątek żłobie, * A ja tu kornie klęczę przy Tobie! * A oko patrząc łzy ciche roni, * I serce rzewnie w piersi mi dzwoni. * Więc niemowlęcia przyjąłeś postać, * By naszym bratem i Zbawcą zostać? * O Panie! jakiej żądasz ofiary * Za niepojęte Boskie Twe dary? * Pozwól niechaj się zbliżę ze drżeniem, * Wiedzion gorącem duszy pragnieniem, * I ucałuję Twe stopy małe, * I niech Ci oddam me życie całe! * Rajska Dziecino! ach już bez Ciebie * Nie chcę żyć, choćby w szczęściu i w niebie. * Jeden najmilszy, jeden mi drogi: * Jezus pokorny! Jezus ubogi!

IV.

Racz nas prowadzić, o Młodzianku Boży, * Pośród obłędnych żywota bezdroży. * Czy to cierń ostry, czy twarda opoka * Stopę zakrwawi nam w losów kolei, * Niech nigdy Ciebie nie spuszczamy z oka, * I nigdy w Tobie nie tracim nadziei. * Gdy rozum pojąć dróg Twoich nie zdoła, * Gdy boleść w duszy zwątpienie wywoła, * Niech wiara w sercu budzi przekonanie, * Że tak najlepiej, jak nas wiedziesz Panie. * Spraw, byśmy wierni, pokorni, weseli * W Tobie, dla Ciebie, przez Ciebie cierpieli. * Wiedź nas łaskawie, o Dzieciątko Boże, * Z Egiptu cierpień w ziemię obiecaną: * Uśmiechem łaski umilaj bezdroże, * Dodaj nam męstwa, gdy siły ustaną: * Czoła strudzone trosk ziemskich brzemieniem * Ochłodź, o Panie! Twej miłości tchnieniem, * Pokrzep