Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 02.djvu/090

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nim wszystko, co ma w niebie, * Da jej ... nim jej da Siebie.

ŻEBRACZKA (żałosnym głosem):

Panu ziębną paluszki, * Wszak cieplejsze pieluszki * Kupić można za złoto.

MARYA.

Bądź spokojna, sieroto! * Gdyby nazbyt to było * Jezusowi niemiło, * Że zziębnie źle spowity, * Ojciecby Go w błękity * Gorejące słońcami, * Swemi powił rękami. * Ale Matka zna Syna: * Uśmiecha się Dziecina, * Bo większego wesela * Ani z ojcem podziela * Wśród Anielskich wojsk w niebie, * Cieplejszego odzienia * Pozbawiła ... Niech z cienia * Szopki wyjdzie wzór światu, * Że kto wsparcie dał bratu, * Gdy jest w ciężkiej sam biedzie, * Z biedy go Bóg wywiedzie * Jeszcze tutaj koniecznie, * Nim nagrodzi go wiecznie.
(Domówiwszy tych słów, Marya milczy przez chwilę. Król Kacper przeciera oczy, a głowę ma nachyloną ku ziemi, jakoby w ciężkim smutku. Król Baltazar zwraca się do króla Melchiora i szepce mu do ucha, wskazując na króla Kacpra):
Na Kacpra patrz, Melchiorze!

(Król Melchior wpatruje się w króla Kacpra).
KRÓL BALTAZAR.

Może strworzył się we śnie:

KRÓL MELCHIOR.

Ach! aż patrzeć boleśnie.

KRÓL BALTAZAR.

Spytaćby nie szkodziło...

KRÓL MELCHIOR (do króla Kacpra):

Kacprze! co wam się śniło?