Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 02.djvu/075

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wśród zbytków pałaca * Bogacz się zatraca.
Lecz się nie zatraci, * Gdy Boga zbogaci.
Kto czyni jałmużnę * Temu niebo dłużne.
Sieroteńka w domu * Jako Bóg jest komu.

(Król Kacper szepce do królów Melchiora i Baltazara):

Ta kolęda i mowa * W sobie dla nas coś chowa; * Ale wiedzieć Bóg raczy, * Które słowo co znaczy.
(Królowie pospuszczali głowy, jakoby w zamyśleniu. Tymczasem Matka Boska doprowadziwszy sierotę do żłobu, uchyla płaszcza i mówi jakoby pocichu do Jezusa):
Króle się durnieją, * Niechże zrozumieją.
(Ledwie tych słów domówiła, kiedy królowie zaczęli jakoby pocichu rozmawiać między sobą):

KRÓL KACPER (podnosząc głowę).

Ach! już wszystko rozumiem.

KRÓL MELCHIOR (podnosząc głowę).

Ja wyrazić nie umiem, * Ale wszystko też czuję.

KRÓL BALTAZAR (podnosząc głowę).

I mnie coś tam się snuje.
(Matka Boska uchyliwszy płaszcza, pokazuje twarz Jezusa żebraczce, ta przez chwilę się wpatruje, potem upada na kolana i śpiewa):

KOLĘDA.

Wyglądany od sieroty * Zbawicielu witaj złoty! * Puste dla niej są tu kraje... * Weźmiesz ją, gdzie ból ustaje.
Spłakałam się na obczyznie, * Uraduję się w ojczyznie * Z Tobą, święty Oblubieńcze, * Com Ci wiła na skroń wieńce.