Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 02.djvu/061

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ja też pójdę, obaczę, * Jezus czy śpi, nie płacze?...
Kiedy Matka Boska była przy żłobie, Józef święty wpatrywał się w ten kąt, gdzie stoi owa dziewczyna w łachmanach, która wcisnęła się do szopki za królami. Matka Boska wróciwszy od żłobu, usiadła znowu koło Józefa świętego na snopie i rzekła jakoby półgłosem:
Śpi nasz Jezus kochany.
Józef święty mając oczy wciąż utkwione w ten kąt, mówi jakoby z cicha:
Tam dzieweczka do ściany * Jakaś w kącie się tuli... * O mój Boże! w koszuli * Nie ma całej niteczki, * Z szaty jeno rąbeczki: * Nagie piersi, ramiona, * Cała brudna, zbłocona.

MARYA (także z cicha odpowiada):

Widno, w królów szła tropy; * Widziałam, jak do szopy * Za nimi się wcisnęła.
I już odtąd wciąż jakoby pocichu prowadzą rozmowę, mając oczy w ten kąt zwrócone:

JÓZEF ŚW.

Jakże ciężko westchnęła!

MARYA.

Bo też ciężka ta nędza, * Co po świecie ją pędza * W taki wicher, po nocy.

JÓZEF św.

Widzi mi się, krwią broczy, * Bo na ziemi czerwono.

MARYA.

Znać, ma nogę zranioną.

JÓZEF św.

Cóż dziwnego ?... jest bosa, * Czasem ostry jak kosa * Głaz się wala przez drogę...