Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 02.djvu/005

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Niemowlę, nowo narodzone, * Powite w pieluszki, w żłobie położone.
Cały Chór Aniołów śpiewa na głosy:
Chwała Bogu, cześć i dzięki niech będą na wysokości, * A zaś ludziom dobrej woli, pokój na ziemskiej nizkości.
Muzyka Anielska toż samo przegrywa.
Szymek. O jakaż to nuta! cóz to za śpiewanie, * Pewnie żadnego z nas na takie nie stanie: * Co za ślicne głosy, jak wdzięcna kapela * Idzie pod niebiosy, serce rozwesela.
Bartos. Otóż mili bracia samiście słyszeli, * Co święci Janieli teraz powiedzieli: * Lec nie wiem, cyliście zrozumieli wsyscy, * Ze nam iść kazali, gdzie się światło błyścy.
Walek. Juz ja wcale pierwsy nie pojmuję tego, * Kazą iść do Betleem a niewiem dla cego: * Od światła wielkiego kęs cłek nie oślepnie, * Serce radość cuje a krew z strachu krzepnie.
Stach. Oto niech nam Bartos lepiej wytłómacy, * Cy nie Mesyasa ten Zbawiciel znacy: * O którym słysałem co starzy gadali, * Ze Go Bóg obiecał światu, powiadali.
Bartos. Toć nie co! Bóg stworzył cłowieka pierwsego, * Dał mu przykazania próbujący jego: * Lec cłowiek niebacny złomał przykazanie, * A przezto zasłużył na wiecne karanie.
Byłby naród ludzki wiecnie pokutował * W piekle, gdyby się Bóg nad nim nie zmiłował: * Lec dobry, obiecał zesłać Syna Swego, * Ażeby odkupił cłowieka grzesnego.