Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/189

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Miej najgorętsze pragnienie, * Kochać Go nad swe zbawienie * Kochać utrapienie, krzyż i wyniszczenie, * Nad wszystko, co miłego, * Nad wszystko, co miłego.

Serce czyste i skruszone, * Ogniem miłości pieczone; * Do niego saporek, cierpliwości worek: * To Mu będę gotowała, * Tak mi Matusia kazała.

A wieczerza jaka będzie? * Ochędóstwo w kuchni wszędzie; * Na wety milczenie, woli umartwienie: * To Mu będę gotowała, * Tak Panna dysponowała.





KOLĘDA  135.


Pomaluśku Józefie, pomaluśku proszę; * Widzisz, że ja nie mogę, idąc tak prędko w drogę; * Wyrozumiej proszę, wszak widzisz co noszę; * W mym żywocie mam Boga, przeto mi przykra droga.

Bo już czas nadchodzi, że się już narodzi, * Którego mi zwiastował Anioł, gdy mię pozdrawiał. * A tak myślę sobie, i chcę mówić tobie * O gospodę spokojną, mnie w taki czas przystojną.

Bo teraz w miasteczku i lada domeczku * Trudno o kącik będzie, gdyż gości pełno wszędzie. * Wolą pijanicę, szynkarskie szklenice, * Niżeli mnie ubogą, strudzoną wielką drogą.

Wnijdźmy, rada moja, do tego pokoja, * Do tej szopy na pokój, Józefie opiekunie mój. * A tak my oboje i to bydląt dwoje * Będziemy mieli pokój, Józefie, opiekunie mój.

Już nam jest godzina, wielka to