Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Toć i ja, toć i ja * Z bydłem razem zginąć muszę, * Nie wiem, czy mam zbawioną duszę, * Bom grzesznik. * Oj Panie, Panie, Panie, Panie, * Co się ze mną stanie.

Powoli zatem słów dochodzi, * Że Anioł nuci: Bóg się rodzi, * I wstaje, i wstaje, i wstaje, * Serca sobie dodaje, dodaje, * Widząc gwiazdę, że zniknęła, * Jasność wielka ogarnęła, * W Betleem, w Betleem. * I woła trwoga, trwoga, trwoga, * I wstajcie dla Boga.

Pną się na równe wszyscy nogi, * Patrząc oczyma na cud srogi, * Poklękli, poklękli, poklękli, * Bo się bardzo przelękli, przelękli, * Lecz zważając, co za znaki, * Rzecze wzajem jaki taki: * Pełnią się, pełnią się * Proroctwa owe, owe, owe, * Izajaszowe, Izajaszowe.

Wziął jeden skrzypki, drugi dudki, * Stanęli razem u kolebki, * Oj rznęli, oj rznęli, oj rznęli, * I co tylko sił mieli, * Strony się im potargały, * Dudki w nic się popękały, * Jak grali, tak grali. * Oj dyna, dyna, dyna, * Ta mała Dziecina.

Amen, zawołał z nich gospodarz, * Całej gromady pierwszy włodarz, * Ustajcie, ustajcie, * Bogu pokłon oddajcie, * Nuty, nuty, swe ochoty, * Skończcie już, skończcie już, * Niechaj Jezus będzie, będzie, będzie, * Pochwalon w kolędzie, * Pochwalon w kolędzie. Amen.