Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/023

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A ty Sobku chudy, podle nich graj w dudy, a zgadzajcie się.

To juz nam nic nie zostaje, tylko jesce żebyśmy ślicniuchne * To Dzieciątko pozegnali, niz pójdziemy i Jego Matuchnę * I staruska tego, a potem do swego sedł kazdy domu.

Więc klęknąwsy mówcie za mną: zegnamy Was nase święte Państwo, * My pastusi z parobkami, wierne Wasych Miłości poddaństwo; * Juz od Was idziemy, bo się tez spiesymy do nasej trzody.

Wprzód jednak: niz stąd pójdziemy, prosimy was a najbardziej Ciebie, * Utajony w małem ciałku Wielki Bozę, aby nam na chlebie * Nigdy nie schodziło, wsystko się darzyło, po nasej myśli.

Lec to fraska; o coś więcej prosimy Cię nas Boze Jedyny: * Ucyńze to dla Staruska tego i Twej Matuchny przycyny: * Jak światu pomrzemy, niech z Tobą żyjemy na wieki w niebie.

Juz ze idźmy; a kto się nas w drodze pytać będzie, skąd idziemy, * To co się stało w Betleem, o tym Panu kazdemu powiemy: * Ze się Bóg narodził, by nas wyswobodził od wsego złego.





KOLĘDA  8.


A to co ziemianie! * Bóg leży na sianie: * Leży, leży Dzieciąteczko, * Śliczne miłe Paniąteczko, * Do ludzi się uśmiecha.

Pasterze weseli, że Boga ujrzeli: * Podarunki Mu składają, * Przy-