Strona:PL Karol May - Winnetou 01.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   138   —

— Przez logiczne myślenie i wnioskowanie. Dobry wniosek, to ważna rzecz.
— Wnioskowanie? Nie rozumiem tego. To dla mnie za mądre.
— Wnioskowałem w sposób następujący: Jeśli Indyanie postępują w drodze jeden za drugim, to chcą zatrzeć swoje ślady. Ci dwaj Apacze jechali jeden za drugim, a więc chcieli zatrzeć swe ślady. To chyba rozumiecie?
— Oczywiście.
— Za pomocą tego słusznego wniosku doszedłem do właściwego odkrycia. Prawdziwy westman musi przedewszystkiem dobrze myśleć. Powiem wam jeszcze jeden taki wniosek. Chcecie?
— Dobrze?
— Nazywacie się Hawkens. To podobno znaczy „sokół“?
— Yes!
— Słuchajcież! Sokół pożera myszy polne. Prawda?
— Tak, jeśli je złapie, to pożera.
— A więc macie wniosek: Sokół pożera polne myszy, wy się nazywacie Hawkens, a zatem wy pożeracie polne myszy.
Sam otworzył usta, aby zaczerpnąć powietrza, oraz pozbierać myśli, patrzył na mnie przez chwilę, jak gdyby nic nie widział, aż wreszcie wybuchnął:
— Sir, stroicie sobie ze mnie żarty? Wypraszam to sobie! Daleko mi jeszcze do bajarza, któremu można skakać po plecach. Obraziliście mnie ciężko tem dyabelskiem twierdzeniem, że pożeram myszy i do tego nędzne, polne myszy. Żądam za to zadośćuczynienia. Co myślicie o pojedynku?
— Wspaniała rzecz!
— Tak jest! Uczyliście się w szkołach wyższych, nie prawdaż?
— Tak.
— Jesteście więc zdolni do zadośćuczynienia, przyślę wam mego sekundanta. Zrozumiano?