Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 03.djvu/190

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— A czy wiesz, co się stało z waszymi wojownikami, którzy weszli do tunelu?
— Nie.
— Tunel zapadł się, a woda wdarła do niego i wszyscy potonęli. Tylko Długie Ucho uszedł cało. Właśnie nadeszło dwustu oczekiwanych przez nas Nawajów; teraz jesteśmy znacznie silniejsi od was; nie pożądamy waszej krwi, lecz chcemy pokoju. Bądź rozważny i pójdź ze mną! Poprowadzę cię do wodzów. Pomów z nimi, a potem możesz znowu powrócić!
— Wierzę ci i pójdę z tobą!
Zawiadomiwszy o tem swych ludzi, odłożył broń i poszedł za westmanem. Nad jeziorem panował żywy ruch, bo Nawajowie rzeczywiście podeszli; pałali żądzą pomszczenia na Utahach klęski swych braci i trzeba było niezwykłego daru przekonywania, aby ich nakłonić do zawarcia pokoju.
Zakładnicy, których uwolniono z więzów, siedzieć pod strażą, kiedy Old Shatterhand przyprowadził ich towarzysza. Ten usiadł obok; Długie Ucho opowiedział im przebieg katastrofy. Rozmowa trwała długo; wreszcie Długie Ucho doniósł, że postanowili się zgodzić na proponowany pokój. — Odbyła się uroczysta narada, w której wzięli udział wybitni biali i czerwoni; przez kilka godzin wygłaszano mowy, aż wreszcie obiegła wkoło fajka pokoju. Wynikiem tego był „wieczny“ pokój między wszystkiemi szczepami; jeńcy zostali uwolnieni i wszyscy, Utahowie, Nawajowie i Timbabaczowie, zobowiązali się do przyjaźni i udzielenia wszelkięj pomocy bladym twarzom, które chciały zamieszkać i pracować w kotlinie. —