Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 03.djvu/185

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


łowa zatrzymała się ze wszystkiemi końmi na lewo od miejsca, gdzie droga wchodzi do kotliny, reszta stoi u początku kenjonu; wygrzebali tam otwór, w którym znikają.
— Otwór? — zapytał wielki Niedźwiedź przerażony. — Więc znają podziemne przejście; tajemnica została zdradzona! wydać ją mógł tylko Długie Ucho! Chodźcie ze mną! Musze to sprawdzić.
Pośpieszyli przez groblę. Wkrótce ujrzeli jasno oświetlony kenjon. Stos kamieni leżał rozrzucony; przy świetle księżyca widzieli, jak Utahowie wdzierali się do podziemnego chodnika.
— Tak, znają tajemnicę, — odezwał się Niedźwiedź. — Chcą się dostać na wyspę, aby zająć nam tyły i przywłaszczyć sobie skarby. Muszę iść prędko. Old Firehand i Shatterhand niech mi towarzyszą; Winnetou zaś pozostanie tutaj; chcę mu coś pokazać.
Poprowadził Apacza kilka kroków naprzód ku miejscu, gdzie grobla spadała prostopadle do jeziora. Tam leżał ciężki odłam skalny na podłożu mniejszych kamieni, ułożonych w osobliwy sposób. Wielki Niedźwiedź wskazał na jeden z tych kamieni i rzekł:
— Skoro Winnetou ujrzy, że rozpaliłem na wyspie ogień, niech pchnie ten kamień, poczem skała zsunie się do wody. Niech jednak mój czerwony brat szybko uskoczy i nie przerazi się, gdy usłyszy wielki huk. —
Przyszedłszy do ogniska, wyrwał łuczywo i wsiadł do łodzi; podczas gdy starał się utrzymać płomień, Firehand i Shatterhand chwycili za wiosła i skierowali łódź ku wyspie. Tam Wielki Niedźwiedź pobiegł ku budynkowi; na ognisku leżało drzewo, zapalił je.