Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 03.djvu/161

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kenjon w okamgnieniu zamienić w koryto rwącego strumienia. Czy zgadłem?
Mimo spokoju, jaki Indjanin zachowuje w każdem położeniu, Wielki Niedźwiedź zerwał się i zawołał:
— Uff!... Czy jesteś wszechwiedzącym?
— Nie, tylko zastanawiam się.
— Zgadłeś; rzeczywiście zgadłeś! Ale jak dostąpiłem tej tajemnicy?
— Drogą spadku.
— A jak otwiera się groblę?
— Jeśli mi pozwolisz ją zbadać, to bardzo prędko odpowiem na twoje pytanie.
— Nie, nie mogę ci na to pozwolić. Czy możesz jednak zgadnąć, w jakim celu zbudowano ją?
— Z dwóch powodów. Po pierwsze dla obrony. Zdobywcy okolic południowych przychodzili z północy, a ten kenjon był ulubioną drogą zaborców. Zbudowano więc groblę, aby im drogę zamknąć i móc nagle wodę wypuścić.
— A drugi powód?
— Skarb.
— Skarb?! — zapytał wódz, cofając się. — Co wiesz o nim?
— Nic, ale domyślam się wiele. Widzę jezioro, jego brzegi, otoczenie, i zastanawiam się: zanim powstała grobla, nie było tu jeziora, tylko głęboka dolina, przez którą płynęły do kenjonu potoki. Mieszkał tu naród bogaty; długi czas walczył z napierającymi zdobywcami; wreszcie wodzowie zrozumieli, że muszą ustąpić, uciekać, może tylko na pewien czas. Zakopali więc kosztowności i święte naczynia w dolinie i zbudowali tę groblę, tak, że powstało wielkie jezioro, którego fale miały