Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 03.djvu/145

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Ale woda musi wszak znaleźć odpływ, gdyż zaleje kocioł i nie będziemy mogli pracować.
— Tak, odpływ! Ten trzeba najpierw przygotować. Myślę, że początkowo wystarczy pompa, lub wiadro blokowe do podnoszenia wody na wyżynę, przez którą dostaliśmy się tutaj. Stamtąd sama już pójdzie wdół, a przez szczelinę do kenjonu. Naturalnie, potrzeba nam maszyn, ale to nie nastręczy żadnych trudności i w ciągu miesiąca może być wszystko gotowe. Jedna tylko rzecz nasuwa mi pewne wątpliwości. — Do kogo należy ta ziemia?
— Do Timbabaczów, lecz wpływ Winnetou skłoni ich do sprzedania jej, co każę urzędownie potwierdzić.
— Więc jestem zadowolony. Najważniejsze jest to, że można wodę z jeziora sprowadzić tutaj, nad czem jeszcze zastanowię się w czasie obecnej jazdy. — Jedźmy dalej!
Małą szczelinę, którą Old Firehand odsłonił, zamknięto zpowrotem, a również zasypano wejście do żyły; całe towarzystwo dosiadło koni, aby kontynuować przerwaną jazdę. —
Jeszcze nie dotarli do Srebrnego Jeziora, kiedy dawne łożysko rzeczne, nagle się rozszerzyło, tworząc równinkę, otoczoną skałami, na której znajdował się niewielki stawek. Tu rosła trawa. Wskutek gorąca, braku wody i złej drogi, konie mocno ucierpiały, to też, nie chcąc już słuchać wędzidła, samowolnie rzuciły się na paszę. Jeźdźcy zsiedli, aby im dogodzić.
Inżynier zwracał pilną uwagę na drogę, którą przebywali; teraz spostrzeżenia swe zakomunikował towarzyszom:
— Dotychczas jestem zadowolony. W wądole pod-