Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 03.djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


krytego kruszcu, lecz podzielał entuzjazm innych.
— Wyprzedziliśmy, to prawda, ale nie o wiele. Nawajowie przybędą nad jezioro zaledwie o kilka godzin później niż my, a za nimi naturalnie Utahowie. Nie mamy więc czasu do stracenia, bo musimy się przygotować na ich przyjęcie.
— To prawda, — potwierdził Old Firehand. — Ale chciałbym jeszcze wiedzieć, czy eksploatacja nie natrafi na trudności; aby nam to wyjaśnić, master Butler będzie potrzebował zaledwie kilku minut.
Inżynier rzucił długie, badawcze spojrzenie na otoczenie, poczem zapytał:
— Jak daleko stąd leży Srebrne Jezioro?
— Za dwie godziny będziemy tam.
— Czy leży wyżej niż to miejsce?
— Znacznie wyżej.
— A więc mielibyśmy potrzebny spadek; trzeba jednak rur, choćby początkowo drewnianych. Czy znajdziemy je tutaj?
— Nawet mnóstwo. Srebrne Jezioro jest otoczone lasem.
— Świetnie! Może nie będziemy musieli całej przestrzeni wykładać rurami. Możemy nieco wyżej stąd założyć zbiornik, a z jeziora aż do tego rezerwuaru woda będzie płynąć na powierzchni; stamtąd jednak sprowadzimy ją rurami, aby otrzymać potrzebne ciśnienie.
— Aha, do płuczkami?
— Tak. Unikając gracy i łopaty przy obróbce kamienia, będziemy go rozsadzać wodą, a gdzie sikawki nie wystarczą, użyjemy prochu. Również i grunt, zawierający kruszec, obrobimy wodą.