Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 03.djvu/118

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Czarodziejska strzelba, czarodziejska strzelba! Znowu tutaj; duchy przyniosły ją przez powietrze!
— Czarodziejska strzelba, czarodziejska strzelba! — zawtórowały głosy przerażonych Utahów.
Old Shatterhand zwrócił się do Ognistego Serca:
— Żądamy, byście pozwolili nam odejść bez przeszkody. Z brzaskiem dnia odjedziemy i zabierzemy was jako zakładników. Potem, skoro się przekonamy, że nie grozi nam już żadne niebezpieczeństwo z waszej strony, puścimy was wolno.
— To hańba, to wielka hańba! — jęczał Ogniste Serce.
— Czy zyskacie co, odrzucając moje żądania? Pomyślcie o mojej czarodziejskiej strzelbie!
To ostatnie ostrzeżenie wywarło widocznie niezwykły skutek, bo Ogniste Serce zapytał:
— Dokąd mamy wam towarzyszyć? W jakie okolice pojedziecie?
Z ostrożności mógłbym cię okłamać, — odpowiedział Old Shatterhand, — ale ja gardzę fałszem. Udajemy się do Book-mountains nad Srebrne Jezioro. Skoro wypróbujemy waszą uczciwość, zatrzymamy was tylko przez jeden dzień. Teraz daję wam kwadrans do namysłu. Jeśli się będziecie wzbraniać, to po upływie oznaczonego czasu przemówią nasze strzelby. Powiedziałem!
Ogniste Serce spuścił głowę. Nagle uwaga jego skierowała się ku drzewom, skąd usłyszał półgłosem:
— Mai iwe!
Słowa te znaczą: „Popatrz tutaj“. Każdemu innemu, mogło się zdawać, że zostały wypowiedziane przy-