Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 03.djvu/079

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nas, ma wskazywać ślady Old Shatterhanda, a wkrótce pójdzie za nimi jeszcze pięćdziesięciu, których poprowadzi Wielki Wilk.
— To on nie raniony? — zapytał Firehand.
— Cios Old Shatterhanda zwichnął mu prawą rękę i pozbawił oddechu; oddech już powrócił, a ręka nie przeszkadza mu kierować osobiście pościgiem. Utahowie rozprószą się jeszcze dziś po całej okolicy dla polowania i przygotowania zapasów mięsa, gdyż jutro mają zwinąć obóz.
— Dokąd go przenoszą?
— Kobiety i dzieci pociągną w góry do starców; wojownicy zaś pójdą za Wielkim Wilkiem na miejsce zebrań wszystkich plemion Utahów.
— Gdzie ono leży?
— Tego skwaw, jak się zdaje, nie wiedzą. Więcej dowiedzieć się nie mogłem; dla naszego jednak planu i to wystarcza. —
Rozłożono się więc na czatach; po upływie może godziny Wielki Wilk z czerwonymi przejechał obok, nie rzuciwszy nawet okiem pod drzewa. Czerwoni, wszyscy bez wyjątku uzbrojeni w broń palną, wyglądali niezwykle marsowo. Wódz miał prawą rękę na temblaku; twarz pomalował jeszcze mocniej niż rano; z ramion opadał mu na grzbiet konia płaszcz wojenny ozdobiony piórami, ale na głowie brakło orlich piór, bo został zwyciężony i postanowił tę odznakę przywdziać dopiero wtedy, gdy pomści swą hańbę. —
W dziesięć minut później poszedł za Utahami Winnetou sam jeden; trochę później ruszyła reszta.
O ubitej drodze naturalnie nie było mowy; jecha-