Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 03.djvu/063

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tomahawk. Będziemy walczyć, dopóki jeden z nas nie padnie trupem.
— Zgadzam się.
— Popatrz najpierw, jak jestem silny:
Podszedłszy kilka kroków, podniósł ciężki kamień i puścił go na ziemię. Posiadał ogromną siłę fizyczną i spodziewał się na pewno, że biały nie potrafi tego zrobić.
— Jesteś silnym człowiekiem, — rzekł Old Shatterhand, — i spodziewam się, że w tej walce będziesz polegał na sobie samym.
— Tak będzie. Ktoby mi miał pomagać?
— Twoi wojownicy. Jak się zdaje, uważają oni jednak za możliwe, że zostaniesz przeze mnie zwyciężony. Dlaczego uzbroili się, jakby mieli ruszyć do walki?
— Czy twoi towarzysze są bez broni?
— Nie. Ale oni odniosą wszystką naszą broń do namiotu. Czy mam wierzyć, że i ty jesteś odważny?
— Uff! — zawołał czerwonoskóry. — Nie potrzebuję niczyjej pomocy. Moi wojownicy również odniosą wszystką broń do namiotów!
— Dobrze! Uczynimy tak. Ja zatrzymam tylko mój nóż.
Po tych słowach oddał swe strzelby Hobble-Frankowi, a Jemmy i Davy uczynili to, samo; przytem westman odezwał się do małego po niemiecku:
— Zaniesiesz to wszystko pozornie do namiotu, ale gdy cię nikt nie będzie obserwował, wysuniesz nazewnątrz pod tylną ścianę. Nie będziesz powracał; uwaga wszystkich jest zwrócona na walkę i na ciebie nikt nie będzie zważał. Wymkniesz się za namiot i przygotujesz