Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 03.djvu/048

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dotychczasowy jego system walki zmierzał do tego, aby uśpić uwagę przeciwnika. Biały powinien był myśleć, że nie można już użyć innego sposobu ataku ten ma ostatecznie rozstrzygnąć. Teraz jednak Indjanin chwycił za lasso, naciągnął je mocno tak, że zyskał przed sobą miejsce na wykonanie zwrotu, i obrócił się — chociaż niezupełnie.
Gdyby mu się zamiar udał, byłby się zwrócił przodem do białego i mógłby go poprostu przygnieść do ziemi; ale Jemmy nie wyrzekał się sprytu, ani baczności. Frank zrozumiał również natychmiast zdradziecki zamiar czerwonoskórego i zawołał szybko do grubasa:
— Zrzuć go z siebie! Obrócił się!
— Już wiem! — odpowiedział Jemmy.
W chwili, kiedy wymawiał te słowa, czerwony dopiero w połowie wykonał obrót, a więc nie miał pewnego oparcia; Jemmy pochylił się szybko, podrywając przeciwnika do góry, i pociągnął za pętlicę. Lasso puściło. Czerwony uderzył rękami w powietrze i wykonał ponad głową Jemmy’ego zupełnie prawidłowego koziołka na ziemię, przyczem wypadł mu nóż. Szybko jak piorun grubas uklęknął na nim, chwycił lewą ręką za gardło, a prawą przyłożył mu nóż do piersi.
Wielka Stopa żywił może zamiar, by nie poddawać się za żadną cenę, lecz bronić wszelkiemi środkami, jednak koziołek tak go oszołomił, oczy grubasa błyszczały tak groźnie obok jego twarzy, że pozostał bez ruchu. Wtedy Jemmy zwrócił oczy na wodza i zapytał:
— Czy przyznajesz, że przegrał?
— Nie! — odpowiedział zapytany, zbliżając się.
— Dlaczego nie? — wtrącił się natychmiast Old