Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 03.djvu/010

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wsi Utahów, aby uplanować zemstę na białych. —
Kiedy dostano się do obozu, ujrzał Old Shatterhand namioty ze skóry bawolej i baraki, wzniesione naprędce z gałęzi, tworzące obszerne koło, w którego środku zatrzymał się oddział. Tutaj odwiązano od kon obu jeńców i rzucono na ziemię. Straszne jęki rannego Knoxa zagłuszyło wycie czerwonych. Potem przyprowadzono do nich pozostałych białych; wojownicy utworzyli wielkie koło, a kobiety i dziewczęta wystąpiły naprzód, aby wśród wrzasku wykonać taniec dokoła pojmanych.
Była to jedna z największych obelg, jakie istniały, bo pozwolić kobietom na taniec dookoła jeńców, znaczyło odmówić im czci i odwagi. Ktoby to zniósł bez oporu, naraziłby się na pogardę. Old Shatterhand krzyknął kilka słów do swych towarzyszy, na co ci uklękli i złożyli karabiny do strzału, sam zaś wystrzelił z niedźwiedziówki, której huk zagłuszył wycie tłumu, i przyłożył potem sztuciec do policzka. Natychmiast nastało głębokie milczenie.
— Co to znaczy? — zawołał tak głośno, aby go wszyscy usłyszeli. — Wypaliłem z Wielkim Wilkiem fajkę narady i zgodziłem się na to, aby wojownicy Utahów rozmówili się ze sobą, czy mamy być traktowani jak wrogowie, czy jako przyjaciele. Ale nawet gdybyśmy byli jeńcami, nie ścierpiałbym tego, aby pozwolono kobietom i dziewczętom tańczyć dookoła nas, jakby około tchórzliwych kujotów. Jest nas czterech wojowników, a mężów Utahów można liczyć na setki; mimo to pytam, kto z was odważy się obrazić Old Shatterhanda? Niechaj wystąpi i walczy ze mną! Miejcie się na baczności! Widzieliście