Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/179

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


warzyszach? Kto są te blade twarze?
— Jeden nazywa się Hobble-Frank; nie znasz go zapewne; ale imiona dwu innych słyszałeś nieraz; są to „gruby Jemmy“ i „długi Davy“.
— Znam ich. Nie widziano nigdy jednego bez drugiego i nigdy też nie słyszałem, aby byli wrogami Indjan. Ale właśnie dlatego ich śmierć pouczy niesprawiedliwych wodzów białych, jak niemądrze postąpili, odtrąciwszy naszych posłów. — Wasza śmierć jest postanowiona, ale będzie zaszczytna. Jesteście mężami dzielnymi i sławnymi; umrzecie śmiercią tak pełną męczarni, jaką tylko zdołamy wam zadać. Wy zaś poniesiecie ją i powieka wasza nie zadrga, a wieść o tem rozejdzie się po wszystkich krajach. Przez to sława wasza stanie się jeszcze większą, a w wiecznych ostępach będziecie zażywać wielkiej czci. Sądzę, że zrozumiesz, jakim to jest względem z naszej strony i będziesz nam wdzięczny!
Old Shatterhand bynajmniej nie był zachwycony przyobiecanemi przez wodza względami. Nie dał jednak tego poznać po sobie i odpowiedział:
— Twój zamiar jest bardzo dobry i ci się chwali ale tłumy tych, którzy pomścić nas przyjdą, nie będą ci za to wdzięczne.
— Śmieję się z nich; niechaj przychodzą! Owuts-awaht nie ma zwyczaju liczyć swych nieprzyjaciół. A czy nie wiesz, jak wielka liczba będzie nas wtedy? Zgromadzą się wojownicy Yamba, Uinta, Sampiczów, Pah-wantów, Wiminuczów, Elków, Kapotów, Weawerów, Paiów, Taszów, Muaczów i Tabekwaczów. Wszystkie te ludy należą do do szczepu Utah; one zmiażdżą białych wojowników.