Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


do domu, nie wskurawszy nic i wobec tego zostały wykopane tomahawki. Utahowie powstali w wielkiej liczbie, a ponieważ na tem terytorjum nie mamy, niestety, dość wojska, aby ich móc pokonać w pierwszem starciu, więc obejrzano się za sprzymierzeńcami. Kilku oficerów udało się wdół do Nawajów, aby ich pozyskać przeciw Utahom, co im się też powiodło.
— A co ofiarowano Nawajom za pomoc?
— Wszystko, co zdobędą.
Old Shatterhand nachmurzył czoło.
— A więc najpierw Utahowie zostali napadnięci i obrabowani i wielu z nich padło; następnie, kiedy zażądali ukarania zbrodniarzy i odszkodowania, odepchnięto ich, a gdy sprawę tę ujęli we własne ręce, podszczuwa się wtedy na nich Nawajów i płaci ostatnim zdobyczą pokrzywdzonych! I czyż można się tu dziwić, że to popchnęło ich do ostateczności? Rozgoryczenie musi sięgać ostatecznych granic; biada teraz białemu, któryby wpadł im w ręce!
— Ja mam tylko słuchać, a nie wydawać swych sądów. — Powiadomiłem was o tem, sir, chcąc was ostrzec.
— Przyjmijcie podziękowanie, master, a jeśli opowiecie w forcie o spotkaniu się z nami, to nadmieńcie, że Old Shatterhand nie jest wrogiem czerwonych i żywo ubolewa nad tem, że bogato wyposażony przez naturę naród musi ginąć dlatego, że nie daje się mu czasu na rozwój naturalny, zgodny z prawami powszechnej ewolucji, lecz żąda się od niego, aby raptem z narodu myśliwskiego przekształcił się w nowożytne państwo. Z taką samą zupełnie słusznością można zabić szkolarza za