Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


towarzysze, którzy będą na lokomotywie, przyłożą maszyniście rewolwer do łba i zmuszą go do zatrzymania pociągu, który my otoczymy; kornel wsiądzie i weźmie...
— Oho! — przerwał tamten. — Kto wsiądzie? Czy może sam kornel? A może tylko z kilkoma, z którymi potem całkiem swobodnie odjedzie? Później każe stanąć, wysiądzie i, zabrawszy pół miljona dolarów, zniknie? A inni będą tu czekać, zbogaceni jedynie własnemi ogłupiałemi minami? Nie, tak nie będzie!
— Co mówisz! — odezwał się tamten gniewnie. — Powiedziałem ci przecież: jeśli kornel rzeczywiście ma taki zamiar, to my dwaj będziemy między tymi, którzy z nim wsiądą na pociąg. Jeśli wreszcie Srebrne Jezioro zawiera takie niezmierne skarby, to możemy co do kasy popisać się uczciwością wobec dotychczasowych towarzyszy. Podzielimy się; każdy otrzyma swą część, a potem kornel wybierze sobie tych, których chce wziąć w góry. — Basta, o tem ani słowa więcej! — Teraz chciałbym tylko wiedzieć, naco czeka tam wdole ta lokomotywa. Pod kotłem płonie ogień, a więc stoi gotowa do jazdy. Dokąd?
— Może to jest maszyna próbna, która pójdzie przodem dla bezpieczeństwa?
— Nie; nie stałaby już gotowa. Pociąg ma przyjść dopiero o trzeciej w nocy. Ta maszyna nie wydaje mi się tak niewinną i ciekaw jestem, co mają zamiar z nią począć. —
Człowiek ten powziął podejrzenie, z którem należało się liczyć. Old Firehand zrozumiał, że nie można pozostawić dłużej maszyny. Była to zwykła, mała lokomotywa, używana przy pociągach, rozwożących mate-