Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dzić, aby poczynić u niego przygotowania do naszej wyprawy nad Srebrne Jezioro. Kiedy tam przybyłem, dowiedziałem się, że ów brat udał się do Arkanzas, ale dokąd, tego nikt nie umiał mi powiedzieć. Pozostawił u sąsiada list dla Engla; ten przybył tam przede mną i podjął list, w którym naturalnie było podane nowe miejsce zamieszkania; potem zniknął bez śladu, a ów sąsiad tymczasem umarł. W Russelville jednak Engel opowiedział o swej przygodzie i nazwał mordercę Brinkleyem. Jak i w jaki sposób odkrył nazwisko, nie wiem. — Tak, messurs, to miałem wam opowiedzieć. — Jeśli to jest rzeczywiście ów Brinkley, to cieszę się niezmiernie, że spotkam tego łotra. Sądzę, że będę mógł zakończyć z nim porachunki. —
— Są tu i inni, co mają ten sam zamiar, — zauważył Old Firehand. — Teraz jeszcze jedno jest dla mnie niejasne. Powiedzieliście przedtem, że rude włosy Brinkleya są fałszywe. Skąd wiecie o tem?
— To bardzo proste. Kiedy przebywaliśmy razem, wyszła mu widocznie farba, bo przeglądały z pośród rudych czarne włosy.
— Well! A więc niema najmniejszej wątpliwości, że mieliście do czynienia z rudym kornelem. Całe życie tego człowieka to, jak widać, jeden szlak zbrodni. Prawdopodobnie dziś uda się nam położyć temu koniec.
— I ja pragnę tego z całego serca, Ale nie powiedzieliście mi jeszcze, jak mamy bronić się przed spodziewanym napadem.
— Dowiecie się o tem w stosownej chwili. Przedewszystkiem niech się robotnicy zachowują spokojnie i niechaj będą gotowi na czuwanie przez całą noc.