Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/098

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


maszyniści, których jeszcze się nie zna, a jako palacze zgłaszają się ludzie, o podejrzanem pochodzeniu i wyglądzie. Wyobraź sobie teraz, że taki maszynista i palacz prowadzą pociąg, wiozący prawie pół miljona dolarów. Gdyby ci dwaj ludzie porozumieli się, mogliby pociąg zatrzymać gdziekolwiek na linji i ulotnić się z pieniędzmi. Dlatego musi dozorować nad nimi urzędnik, a ponieważ tamtych jest dwu, więc ten ostatni może dobrać jeszcze pomocnika. Zrozumiałeś? Jest to pewnego rodzaju rola policjanta. Każdy z nas dwu, i ty i ja, będzie mieć w kieszeni naładowany rewolwer, ażeby zastrzelić natychmiast tych drabów, gdyby tylko zdradzili jakie zbrodnicze zamiary.
— A to komedja! My i pilnowanie pieniędzy! Zmusimy po drodze drabów do zatrzymania się i zabierzemy dolary.
— Tak się nie uda, bo oprócz maszynisty i palacza będzie jeszcze konduktor i urzędnik kasowy z Kanzas City, który powiezie pieniądze w kufrze, a obaj będą dobrze uzbrojeni. Gdyby nawet udało się nam palacza i maszynistę zmusić do zatrzymania pociągu, to ci dwaj nabraliby zaraz podejrzenia i broniliby się w wagonie. Nie, musimy się do tego zabrać w zupełnie inny sposób. Musimy napaść na pociąg z przeważającemi siłami i to w takiem miejscu, gdzie nie można się czegoś podobnego spodziewać, a więc tutaj.
— I myślisz, że się to uda?
— Naturalnie! Niema o to najmniejszej obawy i żadnemu z nas nie spadnie włos z głowy. Jestem tak pewny tego, że cię wyślę już teraz z wiadomością dla kornela.