Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/094

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

— Byłem dłuższy czas cowboyem [1] na farmie po tamtej stronie w okolicy Las Animas. To było życie próżniacze, jakiego nie mogłem dalej prowadzić, i odszedłem. Nadomiar w ostatnim dniu wdałem się w kłótnię z innym boyem, brutalem, który zranił mię nożem w rękę. Rana nie jest jeszcze zupełnie zagojona, spodziewam się jednak, że za dwa, lub trzy dni będę mógł użyć ręki do pracy, jeśli mi jaką zechcecie dać.
— Dobrze. Pracę możecie otrzymać każdej chwili. Pozostańcie więc tutaj i leczcie rękę, a gdy będzie zdrowa, zgłoście się. Teraz możecie odejść.
Kiedy opuścili biuro, inżynier udał się do Old Firehanda i powiedział:
— Mieliście zupełną słuszność, sir! Ten Dugby postarał się, aby nie musiał pracować, lecz by miał czas pójść do Eagle-tail. Ma rękę obandażowaną.
— Naturalnie jest zupełnie zdrowa. Dlaczego zamówiliście pisarza dopiero na godzinę piątą?
— Bo mam go zająć do czasu, aż pójdzie spać. Toby znużyło jego i mnie, a jemu mogłoby wydać się dziwnem, gdyby to trwało za długo.
— Bardzo słusznie. Do godziny dziesiątej brak jeszcze pełnych pięciu godzin. —

Tak więc pierwsza część przygotowań została ukończona; do drugiej można było przejść dopiero podsłuchawszy rozmowę obu trampów. Do tej chwili pozostawało jeszcze dużo czasu, który Old Firehand obrócił na spoczynek. Kiedy się obudził, było prawie ciemno; murzyn przyniósł mu wieczerzę. Koło godziny dziesiątej przyszedł inżynier z wiadomością, że pisarz dawno już zjadł kolację i teraz uda się do swego pokoju.

  1. Pastuch stepowy.