Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/093

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


siadaliście życzliwość i zaufanie Nortona. Dlatego prośba jego o zajęcie was u mnie, nie będzie daremna. Wprawdzie mam już pisarza, ale od dłuższego czasu poszukuję człowieka, któremu mógłbym powierzyć listy ważne i wymagające zaufania. Czy mogę was do tego użyć?
— Sir! — odpowiedział z radością rzekomy Heller. — Spróbujcie! Jestem pewny, że będziecie ze mnie zadowoleni.
— Well! Spróbujemy. O wynagrodzeniu nie będziemy jeszcze teraz mówić; muszę was najpierw poznać, a to się stanie w ciągu kilku dni. Im będziecie zręczniejsi, tem lepiej was opłacę. Teraz jestem bardzo zajęty. Rozejrzcie się tymczasem po osadzie i wróćcie około godziny piątej. Będziecie mieszkać u mnie w domu i jeść przy moim stole, musicie się więc zastosować do porządku, jaki jest u mnie. Nie życzę sobie, byście się zadawali ze zwykłymi robotnikami. Punktualnie o dziesiątej zamyka się drzwi!
— To bardzo dobrze, sir, bo tak właśnie zawsze dotychczas żyłem. A teraz jeszcze jedna prośba, która do yczy mojego towarzysza podróży. Czy nie mielibyście przypadkiem dla niego roboty?
— Jakiej roboty?
— Jakiejkolwiek, — odpowiedział drugi skromnie. — Cieszyłbym się, gdybym wogóle znalazł jakie zajęcie.
— Jak się nazywacie?
— Dugby. Spotkałem master Hellera po drodze i przyłączyłem się do niego, słysząc, że tu pracują koło kolei.
— A czem byliście dotychczas, mr. Dugby?