Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/076

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Twój towarzysz chciał się dostać do Sheridanu; dwaj mordercy pojechali na północ, właśnie w kierunku tej miejscowości, a więc chcą się także tam dostać. Dlaczego zabrali mu list? Bo jest im potrzebny, chcą się nim posłużyć. Dlaczego tak zeszpecili twarz zabitego? Aby go nie można było poznać. Nikt nie powinien wiedzieć, że Heller zginął, bo jeden z morderców chce się podszyć pod jego nazwisko.
— Ale w jakim celu?
— Tego wprawdzie nie wiem, ale się dowiem.
— A więc chcesz się także tam udać za nimi?
— Tak. Zdążałem nad Smocky-hill-river, a Sheridan leży w jej pobliżu; jeśli pojadę do tej miejscowości, to nie o wiele nadłożę drogi. Te blade twarze z pewnością knują coś złego. Muszę pokrzyżować ich plany. Czy mój biały brat uda się tam ze mną?
— Chciałem się dostać do najbliższej farmy, aby wyleczyć się z rany. Naturalnie wolałbym pójść do Sheridanu. Może tam odbiorę zrabowane mi pieniądze.
— To pojedziesz ze mną,
— Ale moja rana?
— Zaraz ją zbadam. Na farmie miałby wprawdzie mój biały brat opiekę, ale nie byłoby tam lekarza. Winnetou rozumie się na leczeniu ran; umie składać strzaskane kości i posiada znakomity środek na gorączkę z ran. Pokaż mi ramię!
Pisarz już rozciął jankesowi rękaw fraka, to też przyszło mu teraz bez trudu obnażenie ramienia. Winnetou zbadał je i oświadczył, że rana nie jest tak ciężką, jak się wydaje. Ponieważ strzał dano zbliska, kula nie strzaskała kości, tylko przebiła ją gładko. Czerwony