Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/052

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


flintę, która nie należała do mnie, uciekłem przerażony Jestem przekonany, że kula jest krzywa, a kula z niej idzie o całe trzy łokcie za daleko na lewo. — Co jednak najgorsze, redaktor miał licznych i wpływowych stronników, a to na Zachodzie znaczy bardzo dużo. Musiałem uciekać, uciekać natychmiast i pozostało mi tylko tyle czasu, aby się krótko pożegnać z moim przełożonym. Ten poradził mi iść do Sheridanu i zaopatrzył mnie w otwarty list z poleceniem do tamtejszego inżyniera. Możecie go przeczytać i przekonać się, że mówię prawdę.
Wyciągnąwszy z kieszeni list, otworzył go i podał jankesowi. Ten czytał:
Kochany Charoy!
Posyłam Ci master Józefa Hellera, mojego dotychczasowego pisarza. Jest pochodzenia niemieckiego; człowiek uczciwy, wierny i skrupulatny. Wydarzyło mu się jednak nieszczęście, że strzelając Panu Bogu w okna, położył trupem swego przeciwnika. Z tego powodu musi oddalić się stąd na pewien czas. Zrobisz mi przyjemność, jeśli zatrudnisz go w swem biurze tak długo, aż tę sprawę pokryje pył zapomnienia. Twój
Bent Norton.
Jankes złożył list i zwrócił go właścicielowi. Przez usta jego przemknął uśmiech napół ironiczny, napół litościwy.
— Wierzę waszym słowom, master Heller, choćbyście mi nawet nie pokazywali tego listu. Kto was zobaczy i posłyszy, ten wie, że ma przed sobą z gruntu uczciwego człowieka. Ze mną jest tak samo, jak z wami; jam również niewielki myśliwy, czy strzelec. Jednakże na