Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/039

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pierw łuk ku północy, aby usunąć się z pod światła ogniska; potem, kiedy dosięgli rzeki, wrócili, czołgając się brzegiem ku południowi, w pobliże trampów. Old Firehand poczołgał się sam jeszcze dalej, aż jego bystre oczy mimo ciemności dostrzegły półkole, utworzone przez obozujących włóczęgów; wiedząc teraz, dokąd skierować napad, powrócił do swych ludzi, aby czekać na znak, umówiony z dzielną trójką, która wybrała się celem oswobodzenia jeńców. —
Ci przebrnęli tymczasem przez kanał. Niedaleko ujścia, jeszcze wewnątrz kanału, znajdowała się mała łódka, przyczepiona do żelaznego haka; w jej wnętrzu leżały dwa wiosła. Uncle zgasił latarnię i powiesił ją na haku; Droll kazał dwu innym, aby na niego czekali, bo chciał najpierw się rozejrzeć. Minęło więcej niż kwadrans, zanim powrócił.
— No? — zapytał Humply-Bill z ciekawością.
— Nie było to łatwe zadanie, — odpowiedział „ciotka“. — Woda nam nie będzie przeszkadzać, bo zewnątrz także nie jest głębsza, niż tutaj; ale ciemności, panujące między krzakami i drzewami, dały mi się we znaki. Wprost nie było nic widać i musiałem sobie pomagać rękami.
— Chyba widać dość wyraźnie, jeśli się patrzy pod światło naszego ogniska?
— Tak, ale nie z wody, tylko z brzegu, bo powierzchnia wody leży niżej. A więc trampi siedzą w półkolu, którego średnicę stanowi rzeka, wewnątrz zaś niego, niedaleko od wody, znajdują się jeńcy. Siedzi przy nich na straży jeden tramp, który ich bacznie pilnuje, Musimy go sprzątnąć; nie będzie wielkiej szkody, gdy tego