Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 02.djvu/024

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


poznać kobietom, co się stało!
— Czy nikt więcej nie ma o tem wiedzieć?
— Powiemy to tylko najbliższym, aby przynajmniej oni wiedzieli, jak sprawy stoją. Jeśli się zechcecie tego podjąć, to zejdźcie teraz do nich, ale niech tego dalej nie rozgłaszają. Ja będę nadal obserwował tych włóczęgów.
Lord zszedł na dziedziniec; Old Firehand zaś zwrócił swą uwagę znowu na trampów, którzy, wziąwszy jeńców w środek, ruszyli ku wspomnianej grupie drzew i tam zsiadłszy z koni, rozbili obóz. Myśliwy widział, że zawiązała się między nimi bardzo ożywiona rozmowa czy też narada, i domyślał się, co było jej przedmiotem. Myśli te przerwał mu Droll, który wyszedłszy z wielkim pośpiechem na terasę, zapytał w języku niemieckim:
— Czy to prawda, co nam lord powiedział? Obaj Butlerzy dostali się do niewoli, a z nimi i panienka?
— Rzeczywiście tak jest, — przytaknął Old Firehand.
— Ktoby pomyślał! Teraz trampi są pewni, że wygrali sprawę; pewnie tu przyjdą i będą stawiać ciężkie warunki. A my? Co na to odpowiemy?
— No, a cobyście radzili? — zapytał Old Firehand, spojrzawszy badawczo a wesoło na Drolla.
—I wy jeszcze pytacie! — odparł tamten. — Na nic się nie zgódźmy. A może chcecie im nawet okup złożyć?
— Czyż nie jesteśmy do tego zmuszeni?
— Nie, stanowczo nie, i jeszcze raz nie! Te draby nie mogą nic zrobić. Co? Może mogą jeńców zabić? To im nie przyjdzie do głowy, bo wtedy musieliby się obawiać naszej zemsty. Wprawdzie będą nam tem gro-