Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 01.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Wy macie papier, mylordzie? Fi! Ciotka Droll używa tylko czystego złota. No, zacznijmy więc!
— Wy najpierw, ja po was — potem odwrotnie.
— Nie. Ja jestem tylko „ciotką“, wy zaś lordem; macie zatem pierwszeństwo.
— Dobrze! Ale stójcie mocno i brońcie się! Podniosę was na stół!
— Spróbujcie!
Droll rozstawił nogi, a lord chwycił go wpół; lecz nogi ciotki nie podniosły się ani o cal nad ziemię, jakby Droll był z ołowiu. Anglik nadaremnie się natężał i wkońcu musiał przyznać, że nie może dokonać swego zamiaru.
— Jeśli ja was nie podniosłem, to wy dopiero nie dacie sobie ze mną rady — pocieszał się lord.
— Zobaczymy! — roześmiał się Droll, podnosząc wzrok ku powale, gdzie nad stołem umieszczony był hak żelazny do zawieszenia drugiej lampy.
Inni, widząc to jego spojrzenie i znając pocieszną ciotkę, będącego rzeczywiście niezwykle silnym, mężczyzną trącili się pokryjomu.
— No, naprzód — nastawał lord.
— A więc tylko na stół? — zapytał Droll.
— Czy chcecie podnieść mię jeszcze wyżej?
— Tak wysoko, jak tylko możliwe. Uważajcie, sir!
Mimo, krępującego ruchy, sławnego ubrania jednym skokiem stanął na stole i chwycił Anglika za ramiona. Ten powędrował szybko wgórę, wysoko ponad stół, i w chwili później zawisł na pasie na wspomnianym haku; Droll zaś zeskoczył na ziemię i zapytał, śmiejąc się:
— No, jesteście w górze, sir?