Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 01.djvu/190

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wolej. Za szerokim pasem skórzanym tkwiły rewolwery, a na głowie nosił czapkę bobrową. Na szyi jego, na długim łańcuchu z zębów szarego niedźwiedzia, wisiała fajka pokoju z główką, wyrobioną po mistrzowsku ze świętej gliny. Szwy kurtki obramowane były pazurami grizly’ego, a ponieważ taki człowiek jak Old Firehand nie nosiłby cudzej zdobyczy, więc tak ta ozdoba, jak i łańcuch od fajki wskazywały, jak wiele tych zwierząt padło od jego niechybnej kuli i pewnej pięści. Kiedy się oddalił z panią domu, odezwał się englishman do sąsiadów:
— Teraz wierzę wszystkiemu, co o nim opowiadają. Ten człowiek to prawdziwy Gigant!
— Pshaw! — Odpowiedział Droll. — Westmana nie ocenia się tylko po jego postaci; duch tu ma większą wartość. Old Shatterhand nie jest taki szeroki ani wysoki, jak Firehand, a Winnetou jest jeszcze znacznie szczuplejszy. A wszak obaj dorównują tamtemu pod każdym względem.
— Czy również pod względem siły fizycznej?
— Tak. Mięśnie westmana stają się z biegiem czasu jak z żelaza, a ścięgna jak ze stali, nawet wtedy, gdy nie ma wzrostu olbrzyma.
{{tab}|— To i wy jesteście pewnie ze stali i żelaza, master Droll? — brzmiał, jakby szyderstwo, głos lorda; jednak mały człowieczek uśmiechnął się uprzejmie:
— Czy chcecie się o tem przekonać, sir?
— Yes, bardzo chętnie.
— Zdaje się jednak, że wątpicie w to?
— Naturalnie, sir! Ciotka i stalowe mięśnie! Załóżmy się!
— O co i jak?