Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 01.djvu/180

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przyczepiony do tornistra. W tej właśnie chwili wódz przyszedł do siebie, a otworzyć oczy, zerwać się i wyciągnąć nóż, było dziełem jednej sekundy. Nagle jednak wzrok jego padł na myśliwego; opuścił więc rękę, trzymającą nóż, i zawołał:
— Old Firehand! Czy to ty mnie pochwyciłeś?
— Tak. Było tak ciemno, że nie mogłem poznać mego czerwonego brata.
— To się cieszę; być zwyciężonym przez Old Firehanda nie jest wcale hańbą. Czy mój biały brat udaje się na farmę Butlera?
— Na farmę pójdę później. Teraz celem moim jest Osage-nook.
— Kogo tam mój słynny brat szuka?
— Pewnego białego, który się nazywa kornel Brinkley, i jego towarzyszy — samych trampów.
— To może mój brat jechać spokojnie z nami na farmę, bo kornel jutro tam przyjdzie, aby na nią napaść.
— Skąd wiesz o tem?
— Sam to mówił, a podsłuchał go Bill. Trampi napadli dziś na mnie i na moich Osagów; ośmiu z nich zabili, a mnie i pozostałych wzięli do niewoli. Ja jednak umknąłem i sprowadziłem Billa i Uncle’a, którzy razem z tym Anglikiem pomogli mi uwolnić moich czerwonych braci.
— To ciebie ścigało aż tutaj pięciu trampów?
— Tak!
— A Bill i Uncle obozowali na tem miejscu?
— Tak jest!
— A Anglik spotkał się z nimi na krótko przedtem?
— Jest tak, jak mówisz; ale skąd wiesz o tem?