Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 01.djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jeszcze którego z tych łotrów.
Przeszukano najdokładniej całą okolicę, ale nie znaleziono nic podejrzanego. Wówczas Old Firehand położył się przy ognisku. Jeńców umieszczono na boku tak, że nie mogli słyszeć, o czem mówiono.
— Najpierw, mussurs — zaczął myśliwy — dajcie mi wasze słowo, że tego, co wam powiem, nie zdradzicie nawet wtedy, gdy się nie zgodzicie na mój projekt! Wiem, że jesteście gentlemanami, na których słowie mogę polegać.
Otrzymawszy żądane przyrzeczenie, mówił dalej:
— Czy zna kto z was wiekie jezioro tam wgórze, które nazywają „Srebrnem Jeziorem“?
— Ja, — odpowiedział tylko jeden, a mianowicie ciotka Droll. — Każdy z nas słyszał tę nazwę, ale za wyjątkiem mnie nikt tam pewnie nie był, jak się domyślam z milczenia tych gentlemanów.
— Well! Wiem, że wgórze istnieją bardzo bogate pokłady, stare miny, sztolnie i składy rudy — wszystko z pradawnych czasów. Ja sam znam kilka sztolni i składów, i udaję się teraz w góry z dzielnym inżynierem, aby obejrzeć, czy można je eksploatować na wielką skalę i czy z jeziora da się wydobyć potrzebną do tego siłę. Zadanie nie jest oczywiście zupełnie bezpieczne i dlatego potrzebuję gromady dzielnych i doświadczonych westmanów, którzyby z nami poszli. Pozostawcie więc waszą pracę na pewien czas w spokoju i jedźcie za mną nad jezioro, messurs! Zapłacę wam dobrze!
— Tak, to jest piękny projekt! — zawołał stary Missouryjczyk zachwycony. — Ja zgodziłbym się na to natychmiast, ale nie mogę i nie powinienem, bo muszę dostać