Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 01.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


obciąć i nałożyć perukę?
— Ach! Czyżby to tu — ? — zapytał Droll, nie kończąc rozpoczętego zdania.
— Naturalnie! Ja nie dam się zwieść jego rudemi włosami! Ów, którego tak długo szukałem, morderca mojej żony i dzieci, miał także czarne włosy, a ten drab ma rudą głowę, — a mimo to twierdzę, że jest owym mordercą. On nosi perukę!
— Niemożliwe, — powiedział Droll. — Czy nie widzieliście, że Indjanin, obcinając mu uszy, chwycił go za włosy? Gdyby łotr nosił fałszywą fryzurę, toby mu ją ściągnął z głowy.
— Pshaw! Jest dobrze zrobiona i przymocowana! Zaraz dowiodę wam tego.
Kornel leżał rozciągnięty na ziemi, ze związanemi ramionami i nogami. Z uszu jego ściekała krew; musiały mu sprawiać wielki ból, ale nie zważał na to. Całą swą uwagę zwrócił na słowa rozmawiających, a jeśli początkowo patrzył na nich dość beznadziejnie, to teraz wyraz jego twarzy zmienił się zupełnie: trwoga ustąpiła nadziei, obawa szyderstwu, a rozpacz — pewności zwycięstwa. Missouryjczyk mocno przeświadczony, że kornel nosi fałszywe włosy, podniósł go, posadził, a schwyciwszy za czuprynę, pociągnął, chcąc zedrzeć z głowy perukę. Ku wielkiemu jednak ździwieniu włosy trzymały się mocno głowy; były to więc rzeczywiście jego własne włosy.
— All devils, ten łotr ma prawdziwe włosy na swej łysinie! — zawołał zdumiony i zrobił tak przerażoną minę, że inni na pewno śmieliby się tego, gdyby położenie nie było zbyt poważne.