Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 01.djvu/062

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nie zbadać i w szczęśliwym razie eksploatować. Chciałbym wiedzieć, do jakiej miejscowości się udają!
— Tej, niestety, nie wymieniono. Jak się zdaje, chcą zabrać brodacza i „ciotkę“ Droll. Znajdują oni w swem towarzystwie wielką przyjemność, tak wielką, że śpią w sąsiadujących kabinach. Pod numerem pierwszym inżynier, numer drugi zajmuje Old Firehand, trzeci Tom, czwarty Droll, a piąty należy do małego Freda.
— Kto to jest?
— Boy, którego ciotka przyprowadziła.
— Czy syn ciotki Droll?
— Nie, o ile mogę się domyślać.
— Jak się nazywa i dlaczego znajduje się tutaj?
— O tem nic nie mówiono.
— Czy kabiny numer pierwszy do piątego leżą po prawej, czy po lewej ręce?
— Po stronie steru, więc na lewo. Córeczka inżyniera śpi z matką w kabinie damskiej.
— Ponieważ pomyliłem się co do tych ludzi, przeto jest mi zupełnie obojętne. gdzie leżą i śpią. Nie zazdroszczę im tych ciasnych kajut, w których można się udusić, podczas gdy tu na otwartym pokładzie mamy tyle powietrza, ile tylko zachcemy.
— Well! Ale świeże powietrze mają także w kajutach, bo wyjęto okna, a wsadzono gazę. Najgorzej jednak jest nam, bo jeśli w nocy nie mamy roboty, musimy spać właściwie tam w głębi, — wskazał na otwór, który nieopodal prowadził pod pokład. — Jest to niezwykłą łaską, jeżeli oficer pozwoli nam położyć się obok pasażerów. Przez wązki otwór powietrze nie dochodzi do nas, a z magazynów wydobywa się zgnilizna.