Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 01.djvu/029

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


o tem, to umowę da się łatwo rozwiązać. Ale patrzcie! Zdaje mi się, że przedstawienie się zaczyna.
Właściciel menażerji przygotował z pak i pakunków kilka rzędów siedzeń i teraz w pompatycznych słowach zapraszał publiczność do zajęcia miejsc. Tak się też stało; również załoga statku mogła przyglądać się widowisku, o ile nie była zajętą; tylko kornel nie zjawił się ze swymi ludźmi, stracił bowiem całą ochotę.
Obu Indjan nie pytano o to, czy zechcą wziąć udział w przedstawieniu. Dwu indsmenów obok ladies and gentleman, płacących po dolarze od osoby! Na taki zarzut nie chciał się narazić właściciel zwierzęcia. Stali oni więc zdala i zdawało się, że nie zwracają uwagi ani na klatkę, ani na widzów, ale ich bystrym ukradkowym spojrzeniom nie uszła, nawet najmniejsza drobnostka.
Większość z siedzących, przed zamkniętą jeszcze paką, widzów nie miała należytego pojęcia o czarnej panterze. Rabusie z rodziny kotów, żyjący w Nowym Świecie, są znacznie mniejsi i mniej groźni niż koty Starego Świata. Gaucho naprzykład chwyta jaguara, którego nazywają tygrysem amerykańskim, na lasso i ciągnie za sobą. Na to nie odważyłby się z królewskim tygrysem bengalskim. A, lew amerykański, puma ucieka przed człowiekiem, nawet głodem dręczona. To też większość widzów spodziewała się, że zobaczy wcale niestrasznego rabusia, wysokiego co najwyżej na pół metra. Jakże się ździwili, kiedy usunięto przednią ścianę paki i zobaczyli panterę.
Od Nowego Orleanu leżała ona w ciemności, bo